Dziś ewidentnie kryzysowy dzień - i psychicznie, i fizycznie.. Mam nadzieję, że to słynny "kryzys ozdrowieńczy"! Choć raczej powiedziałabym, że praca magisterska ;) W każdym razie czułam się słaba, przejedzona (!), nogi bolą po wczorajszym krótkim biegu, a do tego smutno mi i nijak.. Choć teraz już lepiej, po filmie "Trzy kolory: Biały". Fantastyczny!
No to jedzenie. Trzy posiłki plus trochę truskawek i 3 małe jabłuszka. I szklanka wspaniałego kwasu buraczanego. (chociaż dzisiaj dla odmiany mało co mi smakowało, chyba najbardziej herbata..)
 |
Kapucha kiszona i wieża z sałaty lodowej, pomidora i kiełków rzodkiewki |
 |
Botwinka z wczoraj (chociaż dzisiaj była na bogato - z mnóstwem koperku) |
 |
Surówa: kapusta, pomidor, kiełki rzodkiewki, dymka, biała rzodkiew (rzepa?), seler naciowy.. Bożesztymój, strasznie ostra wyszła! |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz