Mój blog został przeze mnie bezwzględnie porzucony. A to dlatego, że nadal nie dysponuję aparatem foto, przez co nie mam jak dzielić się inspiracjami kulinarnymi. Poza tym dzieje się trochę - w wielkich bólach zaczynam pisać moją pracę inżynierską, zmagam się z przytłaczającymi napadami lenistwa i niemocy.. a ostatni weekend spędziłam w Warszawie, przede wszystkim żeby wziąć udział w demonstracji antyfutrzarskiej. Warto było!
W międzyczasie zostałam jednak zmobilizowana do napisania czegoś - za co jestem bardzo wdzięczna! :) Zupełnie niespodziewanie otrzymałam zaproszenie do udziału w zabawie Liebster Blog Award. Dziękuję autorce bloga http://vegarnkowo.blogspot.com/ !
Wybrałam sobie do odpowiadania zestaw pytań nr 1:
1. Czy lubisz długo spać czy jesteś rannym ptaszkiem?
Bardzo różnie z tym u mnie bywa.. Chyba najczęściej kiedy muszę wcześnie wstać to cały dzień czuję się niewyspana, a kiedy mogłabym poleżeć dłużej to zrywam się o 7-mej i np. biegnę na basen ;) Ale zdarza mi się też pospać do 10-tej!
2. Czy jesz śniadanie w domu?
Absolutnie i koniecznie! Wyjątkowo zdarza się, że jem w autobusie czy pociągu, jeśli muszę b. wcześnie wstać i od razu ruszam w podróż. Spojrzenia pasażerów, ciekawych, co też wyjadam łyżką z pudełka/termosu - bezcenne!
3. Kto sprząta w kuchni po większym gotowaniu?
Z reguły ja. Ale jeśli naprawdę zaszaleję z gotowaniem dla rodziny i wygląd kuchni budzi obawy, że nie wyjdę z niej przez najbliższą dobę - lituje się Tata :)
4. Czy zdarza Ci się jeść jedzenie trashowe?
A co to takiego..?
5. Ulubiony deser.
Deserów w znaczeniu dosłownym (czyli słodyczy od razu po obiedzie) raczej nie jadam. A jeśli chodzi o słodkości w ogóle to będąc ostatnio w Anglii zakochałam się we flapjackach! To ichniejsze bardzo popularne ciastka z płatków owsianych, są boskie :D Zabieram się, żeby wyprodukować je w domu.
6. Romans czy kryminał?
Zdecydowanie kryminał!
7. Czy bajki na dobranoc z dzieciństwa miały wpływ na to co teraz robisz?
Nie sądzę. Chociaż z rozrzewnieniem wspominam Smerfy czy Muminki :)
8. Czy bierzesz tabletkę od bólu głowy czy masz inne metody?
Nie miewam bólu głowy (w końcu "weganie nie chorują" ;)
9. Co trzymasz na parapecie?
Aktualnie nic - jest za wąski i przez to bezużyteczny. Ale kiedy miałam taką możliwość, stała na nim kiełkownica i chyba pluszowy misiek :)
10. Jaki chleb?
Żytni razowy na zakwasie własnej produkcji. Względnie pyszny bytomski pumpernikiel!
11. Marmolada czy powidła:)))?
Jedno i drugie za słooodkie! ;)
Uff.. No, to szybka psychoanaliza za mną. Powinnam teraz wymyślić kolejnych 11 pytań i wysłać zaproszenia do 11 kolejnych blogerów. Ale może to już następnym razem :)
Tymczasem jeszcze jedna ważna sprawa! W sobotę, 1 grudnia organizujemy w Krakowie pikietę w ramach wspierania ogólnopolskiej kampanii antyfutrzarskiej. Zapraszam gorąco wszystkich, którzy mają możliwość przyjść i wyrazić swoje poparcie. Sama obecność jest bardzo ważna. Spotykamy się o 12:00 na Rynku. Tutaj można przeczytać trochę więcej: http://www.facebook.com/events/333687123397317
poniedziałek, 26 listopada 2012
piątek, 26 października 2012
Pokaz filmu w Krakowie
Po wakacjach Viva! Kraków wraca do pracy :) I wraz z nią (czyli z nami) wracają comiesięczne darmowe pokazy filmów, zawsze w ostatnią niedzielę miesiąca, zawsze w przesympatycznej kawiarni Sweet Surrender. Miejsce jest prowadzone przez Brytyjczyków, wegan. Niestety, menu wegańskie nie jest, ale zawsze coś nieokrutnego się znajdzie, można tez napić się świetnej (ponoć, bo ja kawoszem nie jestem) kawy. Jeśli chodzi o filmy to wybieramy tytuły pro-wegańskie, pro-zdrowotne, pro-ekologiczne.. Jednym słowem - zaangażowane i w zgodzie z naszymi przekonaniami :) Zawsze też staramy się przygotować wybór wegańskich smakołyków (a jest wśród nas para, która przygotowuje FANTASTYCZNE ciasta - np. kremówki czy tofurniki na tysiąc sposobów!), z których dochód ("co łaska") przeznaczamy na bieżące potrzeby Vivy!, a czasem na Przystań Ocalenie czy konkretne potrzebujące pomocy zwierzęta.
W najbliższą niedzielę, o 18:00 zapraszamy na projekcję wykładu doktora Michaela Gregera, specjalisty od zdrowego odżywiania. Tutaj wydarzenie na fejsbuku (osobiście nie używam tego pożeracza czasu, ale mniemam, że większość osób, które nie daj boże tu trafią zna go całkiem nieźle ;). Po pokazie przewidziana jest dyskusja. Zapraszam ciepło, oczywiście nie tylko weg(etari)an, ale wszystkich choć troszkę zainteresowanych tematem i chcących miło spędzić niedzielne popołudnie!
Noo.. A dlaczego wciąż nie zamieszczam żadnych przepisów? Otóż zupełnie nie potrafię się dogadać z moim aparatem :/ A że moje kulinarne popisy nie są szczególnie odkrywcze to planowałam zamieszczać głównie zdjęcia z krótkim opisem, co i jak. Stąd wydaje mi się, że pisanie czegoś bez opatrzenia tego fotografią mija się z celem. Pochwalę się tylko, że ostatnio popełniłam świetną pastę "jajeczną" (z czarną solą, która dopełnia całości, nadając smak a'la jajko), sałatkę ziemniaczaną czy dahl z soczewicy - różne wariacje tych przepisów można znaleźć na innych blogach :) Za to nowy aparat mam już "zamówiony" u rodziców w ramach prezentu urodzinowego, więc i do tego dojdę :)
wtorek, 23 października 2012
Wegańska Anglia
| stoisko z przepysznymi wegańskimi burgerami; drugi od lewej sprzedawca okazał się być przesympatycznym Polakiem :) |
| Ciekawostka. Cóż, rozgotowany makaron w wodnistym i przesolonym sosie, ale sama koncepcja - urzekająca ;) |
| Angielski "jacket potato" specjalnie dla mnie w wersji wegańskiej (łatwo było się dogadać z polską kelnerką ;) |
| Przycupnięta przy Trafalgar Square podziwiałam swoje zakupy z jednej z sieci "eko-sklepów" - szał ciał! :D |
| "Traditional English breakfast" pozbawione tego, co niewegańskie - kiełbas, bekonu, jajek sadzonych, masła.. Niewiele tego zostało ;) |
| Jednego dnia z gospodarzami na naszej farmie piekłyśmy chleb - ot taka skromna porcja |
| Jedna w lodówek w supermarkecie (wcale nie największym) pełna bezmięsnych smakołyków, te na górnej półce sygnowane przez Lindę McCartney |
Tyle na razie o Anglii. Następny w planach Berlin, o którym ostatnio b. dużo dobrego się nasłuchałam i naczytałam. A że mam fantastyczne kontakty z ostatniej podróży autostopowej to szkoda by było ich nie wykorzystać!
czwartek, 11 października 2012
Top-lista i czarna lista kiełków
Dziś parę słów o kiełkach. Jeśli chodzi o hodowlę to ja "wpadłam" już dawno ;) Jestem szczęśliwą posiadaczką kiełkownicy od prawie roku. Później zaraziła się moja rodzina i kupiłyśmy mamie z siostrą przez internet kiełkownicę z olbrzymim zestawem ponad 20 rodzajów nasionek. Wszystko pięknie, stwierdziłyśmy, że warto wypróbować je po kolei. Ale okazało się niestety, że większość prób kończyła się smrodem, pleśnią, a w najlepszym przypadku z nasionkami nie działo się zupełnie nic :/ Jedynym plusem tych wszystkich niepowodzeń jest to, że teraz wiem na pewno, które kiełki są warte uwagi, a które nie.
Czarna lista kiełków:
- gryka - nigdy nie wyrósł ani jeden kiełek,
- słonecznik - jw.,
- pszenica - kiełki wyrastają, ale są twarde i niesmaczne,
- len - robi się obślizgły i śmierdzi (może w jego przypadku zadziałałaby metoda na wacie, jak z rzeżuchą, tego nie próbowałam),
- soja - ślimaczy się i nie wyrasta,
- burak - nasionka w sklepie są drogie jak skurczybyki, a wyrasta co 10 kiełek,
- owies, żyto, ryż, proso, koniczyna, kukurydza, gorczyca - również nic z tego
Top-lista:
- fasola mung - kiełki wyrastają szybciutko (2-3 dni), są chrupiące i pyszne, przypominają świeży groszek ,
- rzodkiewka - wyrastają zawsze i podobno nawet dodane do innych nasionek chronią je przed pleśnią, są lekko pikantne,
- soczewica - również niezawodne, trochę mączyste, ale dobre,
- rzeżucha - do hodowania na wacie, co trwa nieco dłużej (5-6 dni?), niektórzy uważają, że śmierdzi, ale ja uwielbiam ten zapach i smak :) ,
- lucerna (alfalfa) - drobniutkie kiełeczki, rosną migiem i są smaczne.
Niestety, mój aparat wciąż nie chce współpracować, więc wrzucam parę zdjęć zrobionych wcześniej (już jakiś czas przed założeniem bloga pstrykałam czasem zdjęcia jedzeniu, tak na próbę - swoją drogą zawsze wtedy uderzało mnie, jakie wegańskie jedzenie jest ładne i kolorowe :). W roli głównej kiełki sezamu.
Posta dodaję do akcji Vegan_Monkey "Kiełkuj kiełka" :)
środa, 3 października 2012
Veggie Parade i .. ogarnianie
Pewnie wszyscy potencjalnie zainteresowani już wiedzą, ale uznałam, że lepiej wspomnieć o raz za dużo niż za mało :) W najbliższą sobotę, 6 października odbędzie się w Krakowie pierwszy w Polsce marsz wegetarian i wegan! A po nim impreza z degustacją super wegańskiego jedzenia (mogę o tym zapewnić, bo wiem, kto będzie gotował!), pokazem filmu "Maximum Tolerated Dose", konkursami i innymi cudami. Bardzo liczę na to, że pojawi się dużo osób, bo wydaje mi się, że jest to pierwsza tak dobra okazja, żeby pokazać, że i w Polsce są ludzie wrażliwi na los zwierząt (nie tylko piesków i kotków), którzy nie wstydzą się swoich wyborów i przekonań, a wręcz przeciwnie - są otwarci, weseli i pozytywnie nastawieni do świata :) Dla mnie dodatkową frajdą w związku z tym wydarzeniem jest fakt, że wreszcie, po 3 latach, które spędziłam w Krakowie, odwiedzi mnie tu siostra! Jak widać stwierdziła, że nie będzie się kłopotać na darmo i czekała na dużą imprezę w skali krajowej ;)
Dziś wreszcie dotarł do mnie cały sprzęt do studenckiego mieszkania (a właściwie przywieźli go rodzice). Po raz kolejny przekonałam się, jaki ze mnie zbieracz! A dodatkowo, jak maleńka jest kuchnia w tym mieszkaniu.. Z braku sił po walce z tym całym bajzlem nie gotowałam nic na kolację, tylko wcinałam prezenty od rodziców z ich niedawnej wyprawy do Turcji - oliwki, chałwę i suszone figi. Niesamowita bomba cukrowa, ale pycha! ;) Chciałam przynajmniej tym smakołykom pstryknąć zdjęcie, ale jak na złość w aparacie akurat wyładowały się baterie..
poniedziałek, 1 października 2012
Nowy rok, nowy blog :)
1 października, Dzień Wegetarianizmu, pierwszy dzień nowego roku akademickiego, a dla mnie osobiście dodatkowo dzień dość szczególny. Dokładnie 2 lata temu zostałam wegetarianką, a dokładnie rok temu zdecydowałam się na dietę wegańską (a właściwie taki styl życia). Żeby i w tym roku ta piękna data nie pozostała dla mnie bez znaczenia postanowiłam założyć bloga :) Wegańskiego, z przepisami, zdjęciami jedzenia, informacjami o pro-zwierzęcych akcjach i działaniach.. Co więcej, pewnie wyjdzie w praniu. Studiuję w Krakowie, tu kucharzę (uwielbiam!), staram się udzielać w Vivie!, wędruję po bezmięsnych knajpkach, czasem zaniesie mnie do kina.
Dziś jeszcze nie będzie zdjęć ani przepisów, a to z kilku powodów. Po pierwsze muszę się nauczyć czegokolwiek o prowadzeniu bloga :) Poza tym początek roku jest dla mnie zwykle dość wariacki, przyjechałam z domu z jednym plecakiem, więc odczuwam dotkliwy brak całej baterii przypraw, wagi kuchennej, miksera i mnóstwa fantastycznych produktów, które albo czekają na zakupienie, albo są jeszcze w domu, przechowane przez wakacje. Ale ale! Już w tym tygodniu dotrze do mnie (z pomocą pomocnego Tatusia :) całe tałatajstwo i będę mogła się wyżywać kulinarnie - oczywiście na tyle, na ile pozwoli mi czas (a ten będzie ograniczony przez pisanie pracy inżynierskiej, wykłady, seminaria i aktywizm wszelaki) oraz maleńka kuchnia mieszkania, w którym wynajmuję pokój..
Tyle na dziś.
Wszystkiego najlepszego wegańskiego w ten cudowny dzień! :D
Dziś jeszcze nie będzie zdjęć ani przepisów, a to z kilku powodów. Po pierwsze muszę się nauczyć czegokolwiek o prowadzeniu bloga :) Poza tym początek roku jest dla mnie zwykle dość wariacki, przyjechałam z domu z jednym plecakiem, więc odczuwam dotkliwy brak całej baterii przypraw, wagi kuchennej, miksera i mnóstwa fantastycznych produktów, które albo czekają na zakupienie, albo są jeszcze w domu, przechowane przez wakacje. Ale ale! Już w tym tygodniu dotrze do mnie (z pomocą pomocnego Tatusia :) całe tałatajstwo i będę mogła się wyżywać kulinarnie - oczywiście na tyle, na ile pozwoli mi czas (a ten będzie ograniczony przez pisanie pracy inżynierskiej, wykłady, seminaria i aktywizm wszelaki) oraz maleńka kuchnia mieszkania, w którym wynajmuję pokój..
Tyle na dziś.
Wszystkiego najlepszego wegańskiego w ten cudowny dzień! :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)
